:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  28°C lekkie zachmurzenie

Leśnik od ćwierć wieku

Wywiad, Leśnik ćwierć wieku - zdjęcie, fotografia

O tym jak się zostaje leśnikiem, karierze od stażysty do nadleśniczego, Hubertusie Pułtuskim, edukacji ekologicznej oraz pracy w lesie z Nadleśniczym Nadleśnictwa Pułtusk Robertem Wielkowskim rozmawia Grzegorz Hubert Gerek.

Czy zawód leśnika to rodzinna tradycja, czy pomysł na życie?

Ani jedno, ani drugie. Moje pierwsze wykształcenie to jest technik weterynarii. Ciekawy zawód, przyjemny, czasami nawet żałuję, że nie poszedłem dalej w tym kierunku. Po skończeniu technikum weterynaryjnego w Łomży, trochę z uwagi na zainteresowania przyrodnicze, rozpocząłem studia o kierunku leśnictwo na SGGW w Warszawie i po skończeniu tej uczelni zostałem leśnikiem. Wcześniej nie wiedziałem nawet dokładnie, co robi leśnik. Przed weterynarią powstrzymywał mnie fakt, że studia trwają aż sześć lat i - co prawda w bardziej rozszerzonym zakresie - ale jednak uczyłbym się tego samego co w technikum. Tak więc trochę z ciekawości, a trochę z chęci poznania nowego wybrałem leśnictwo i.… szybko mnie wciągnęło.

Przed objęciem stanowiska Nadleśniczego Nadleśnictwa Pułtusk pracował Pan w Nadleśnictwie Wyszków. A wcześniej?

Pracy w zawodzie szukałem w 1992 roku, w czasie, kiedy wchodziła w życie ustawa o Lasach Państwowych z 1991 roku. W związku z tym było dużo niejasności wśród leśników, nadleśniczych i być może dlatego nie było łatwo znaleźć pracę. Moja małżonka też jest leśnikiem, więc szukaliśmy miejsca dla dwóch osób - również w Pułtusku. W tym okresie kończył swoją pracę pan nadleśniczy Zygmunt Pawłowski, a przychodził do pracy pan nadleśniczy Stefan Stelmaszuk. W Pułtusku się nie udało, ale znaleźliśmy pracę w Przasnyszu. Później wróciliśmy do Wyszkowa (gdzie pierwotnie też nie było miejsca) i tak nasze losy się związały z Nadleśnictwem Wyszków. Pracowałem tam prawie 25 lat przechodząc kolejne szczeble leśnej kariery od stażysty przez podleśniczego, leśniczego, aż do zastępcy nadleśniczego.

A w którym leśnictwie był Pan leśniczym?

Leśniczym byłem w leśnictwie Wiśniewo.

Nadleśnictwo Wyszków znane jest z „Wielkiego Grzybobrania” w Długosiodle. W gminie Zabrodzie, Nadleśnictwo Drewnica współorganizuje od dwóch lat „Jagodobranie”. Może warto, aby nasze Nadleśnictwo też wymyśliło jakąś cykliczną imprezę?

Zastanawiam się, co to mogłoby być. Bo bardzo ciekawe są te cykliczne imprezy. Pierwsze Grzybobranie w Długosiodle trwało dwa dni, kolejne było jednodniowe. Zawsze Nadleśnictwo, Lasy Państwowe przygotowuje temat przewodni, bo trzeba ludzi czymś zainteresować. Jeśli co roku byłoby to samo, to stałoby się to w pewnym momencie nudne. Pamiętam, że dużym zainteresowaniem cieszył się pokaz maszyn leśnych i pożar wywołany sztucznie, w porozumieniu z Państwową Strażą Pożarną, na placu, z suchych drzew. Do ludzi to wtedy przemawia bardziej niż tylko opowiadanie o groźnych pożarach.

Grzybobranie w Długosiodle to impreza, która przyciąga tłumy co roku i na stałe wpisała się w kalendarz ciekawych imprez w tej części Mazowsza. Jagodobranie współorganizowane przez Nadleśnictwo Drewnica w ubiegłym roku było dopiero drugi raz, ale już widać, że się przyjęło. Czy pułtuską, leśną imprezą może być Hubertus Pułtuski?

Na ostatnim Hubertusie pułtuskim kilka kół łowieckich przygotowało stoiska z wyrobami z dziczyzny i brało udział w konkursie na takie potrawy. Myślę, że fakt, iż ludzie mogą przyjść, spróbować potraw, porozmawiać z myśliwymi, jest ważniejszy niż najlepsze programy edukacyjne w telewizji. Jeśli zwykły człowiek dowie się bezpośrednio od myśliwego o jego pasji, spróbuje potraw, dowie się, że myśliwi są to normalni ludzie, to będzie to z pożytkiem dla wszystkich. Jestem zwolennikiem łowiectwa, sprzyjam myśliwym, współpracuję z myśliwymi, uważam, że jest to gałąź gospodarki leśnej, bez której leśnictwo nie może istnieć, natomiast sam osobiście nie jestem myśliwym.

Hubertus Pułtuski od początku był organizowany jako święto myśliwych. Lasy Państwowe brały w tym udział, natomiast rozmawialiśmy, że w przyszłości warto przemyśleć sprawę pokotu, ponieważ rozumiem, że nie każdy wie o co chodzi, gdy widzi tylko ten ostatni fragment polowania.

Minione dwa lata to czas, kiedy wokół leśnictwa pojawiło się wiele kontrowersji i abstrahując od słuszności decyzji w sprawie wycinki w Puszczy Białowieskiej czy innych decyzji byłego już ministra i byłego dyrektora generalnego, widać, że Lasy Państwowe jako instytucja i leśnicy jako liczna grupa zawodowa nie radzą sobie z krytyką tzw. „zielonych”. Nawet jeżeli w sprawach związanych z wycinką świerków mają rację, to mimo wszystko tej racji nie potrafią „sprzedać”. Co zrobić, żeby bronić zawodu leśnika, jako człowieka chroniącego las i przyrodę oraz racjonalnie korzystającego z zasobów leśnych?

Moim zdaniem problem tkwi w tym, że w mediach nie są prezentowane wypowiedzi leśników. Pan pracując w mediach wie, że uwagę przyciąga coś co jest kontrowersyjne.

Ja mogę opowiedzieć o dwóch sytuacjach. Całkiem niedawno obserwowałem jak Wojciech Kwiatkowski - Nadleśniczy Nadleśnictwa Wyszków udzielił dwudziestominutowego wywiadu dla TV POLSAT. Temat dotyczył sytuacji w Puszczy Białowieskiej i kornika. Pan Wojciech, leśnik z wieloletnim doświadczeniem, fachowo tłumaczył o co chodzi. Niestety, nie ukazała się nawet minuta tego wywiadu. Sam osobiście, bodajże półtora miesiąca temu, wypowiadałem się dla telewizji TVN24 i też się nie ukazała nawet migawka. Rzetelnie opowiedziałem o co, z punktu widzenia leśników i gospodarki leśnej, chodzi w Puszczy Białowieskiej. Widzowie stacji nie zobaczyli nic! Chyba fachowe tłumaczenie nie jest medialnie ciekawe.

Niedawno byłem na takim zjeździe z okazji 31 rocznicy matury. Kolega, który jest cenionym chirurgiem naczyniowym, doktor, uczy studentów, zaraz po przywitaniu zadał mi pytanie - „Co wy tam robicie w tej Puszczy Białowieskiej?” A gdy zapytałem, na jakiej podstawie to mówi, to odpowiedział, że w telewizji widział i taka pani ekolog się wypowiadała. Zadałem więc mu pytanie, czy to byli leśnicy, ludzie wykształceni w tym kierunku, odpowiedział, że byli to ekolodzy, młodzież! Zatem zapytałem „Czy ty, jakbyś oglądał w telewizji i by ci wyszła pani licealistka, nawet z bardzo dobrymi intencjami tłumaczyła, jak się przyszywa nogę, to ty byś słuchał jej, czy profesora, który się na tym zna?” No to Zdzisław, bo tak miał na imię kolega, powiedział, że oczywiście, że słuchałby profesora. Dopiero wtedy do niego to dotarło.

Co zatem leśnicy powinni zrobić w tej sytuacji? Jak Lasy Państwowe powinny edukować społeczeństwo, żeby przekazywać informacje zgodne z prawdą?

Tak jak Państwo wiedzą te działania edukacyjne prowadzimy od lat 90 – tych w różnych formach. Problem w tym, że większe zainteresowanie tego rodzaju edukacją jest wśród mieszkańców wsi i małych miast, a nieprawdziwe opinie kreują mieszkańcy dużych miast.

Stosunkowo dużo się teraz w lasach wycina. Proszę wytłumaczyć mieszkańcom naszego powiatu, dlaczego tak się dzieje.

Zacznijmy od tego, że w Polsce wycinamy każdego roku mniej niż w tym samym czasie przyrasta. W Nadleśnictwie Pułtusk wycina się około 60% tego, co przyrasta w ciągu roku. Czyli cały czas lasów w Polsce przybywa. (bo mamy także takie rejony, gdzie akumulacja sięga 70 procent-do usunięcia).

Z czego wynika to optyczne zwiększenie cięć?

W wielu nadleśnictwach w Polsce od wchodzimy teraz w okres, kiedy zaczynamy użytkować, czyli wycinać lasy posadzone tuż po I wojnie światowej. Wtedy na ogromnych obszarach Polski sadzono masowo sosnę. Takie były wtedy trendy w leśnictwie i w ten sposób zagospodarowywano ogromne połacie lasów wyciętych w rabunkowy sposób przez zaborców bądź niemieckich okupantów. Przed II wojną światowa lesistość Polski w obecnych granicach była mniejsza niż 20 procent, dziś jest to już ponad 30 procent. Te potężne, prowadzone w jednym czasie zalesienia jednym gatunkiem (sosną) mają swoje konsekwencje.

Zgodnie ze sztuką leśną drzewa powinno się wycinać wtedy, kiedy osiągają wiek, po którym już nie przyrastają. Dla sosny jest to wiek około 90 – 120 lat. Niewycinanie ich teraz byłoby jak pozostawanie zboża na pniu do następnego roku.

Druga sprawa to konieczność przebudowy istniejących drzewostanów. Pomiędzy pierwszą a drugą wojną światową te zalesienia były na żyźniejszych siedliskach i wprowadzony był głównie sosna i świerk. Tworzyły się monokultury, które łatwo stają się obiektem ataku szkodników. Nie wszyscy wiedzą, że problem w Puszczy Białowieskiej dotyczy świerków posadzonych ręką człowieka, a nie rezerwatu ścisłego, gdzie jest naturalna puszcza.

Teraz nasze działania nastawione są na przebudowę drzewostanów tak aby nie było ogromnych obszarów zalesionych jednym gatunkiem w podobnym wieku. Z prognoz wychodzi, że takie dość intensywne pozyskanie będzie do 2040 roku. Oczywiście sadzimy też coraz więcej gatunków liściastych.

Czy w naszym nadleśnictwie mamy problem z kornikiem drukarzem na świerkach?

Tak, ale jest to ogólnopolski i ogólnoeuropejski problem. Świerk jest gatunkiem, który musi mieć zimno i wilgotno. Obecnie już nikt nie zaprzecza, że mamy ocieplenie klimatu. Skutkuje to przesunięciem naturalnej granicy występowania świerka na północ. Akurat tereny Nadleśnictwa Pułtusk, podobnie jak Nadleśnictwa Wyszków leżą poza naturalnym występowaniem świerka. Jeśli występuje, to sporadycznie i został posadzony sztucznie, ale pewnie za kilkadziesiąt lat ta granica przesunie się do tego obszaru.

A propos tego, dlaczego się dużo wycina. Na terenie naszego Nadleśnictwa, w Leśnictwach Popławy, Grabówiec i Wielgolas, gdzie jest dużo starej sosny posadzonej na żyznych siedliskach, pojawia się o problem z kornikiem ostrozębnym. Jest to taki gatunek, który atakuje sosnę i taką sosnę w wieku 80 – 100 lat zabija. Tak więc musimy na to reagować i wycinać te sosny zanim staną się ofiarami kornika ostrozębnego.

Problem ten jest też związany z ociepleniem klimatu, bo wcześniej ten gatunek pojawiał się tylko w cieplejszych latach. Jeśli temperatura spada do -20 stopni, to on nie jest w stanie licznie przetrwać. Ostatnio nie ma tych ostrych zim i on się bardzo dobrze czuje – w ciągu roku daje kilka kolejnych pokoleń!

Oprócz korników: drukarz i ostrozębnego należy też trzeba pamiętać o szkodnikach grzybowych. Na skutek gorących, upalnych, suchych lat sprzed 4 lat, mamy teraz taką sytuację, że jak przychodzi susza to te grzyby, na przykład huba korzeniowa, opieńka, uciekają z gleby i wchodzą na drzewa. Zaatakowane drzewa trzeba usuwać, korować i palić albo przykrywać takimi specjalnymi matami, żeby wyłapywać owady atakujące osłabione drzewo. Do pewnego momentu drzewo się broni, ale później już nie ma siły się bronić, no i dobija.

Nie wszyscy nasi Czytelnicy wiedzą jak pracują leśnicy. Proszę opowiedzieć o tym, jak funkcjonuje nadleśnictwa.

Każde nadleśnictwo w Polsce pracuje w oparciu o 10-cio letni Plan urządzenia lasu. To jest takie pismo święte nadleśnictwa, dokument bardzo ważny. My jesteśmy w piątym roku aktualnego planu.

Plan urządzenia lasu sporządza firma zewnętrzna – Biuro Urządzania Lasu. Sporządzanie takiego planu rozpoczyna się dwa lata przed końcem poprzedniego. Każde wydzielenie leśne, których na 20 ha jest pewnie kilkanaście tysięcy, jest przez taksatorów opisywane – stan na gruncie, wskazania, czyli co według jego wizji przez najbliższe 10 lat w danym wydzieleniu leśnym powinno być wykonane. Ponadto szacuje on jaki jest zapas drewna na gruncie, jaki jest skład gatunkowy i jaki wiek drzew. Później dla każdego taksatora losuje się powierzchnię do obliczenia dokładnego zapasu, czyli ile mamy metrów, tysięcy czy milionów metrów sześciennych zapasów drzewa na pniu i jaki jest przyrost, czyli ile w ciągu 10 lat przyrośnie. Później, na podstawie tego, robione jest zestawienie wskazówek i działań obligatoryjne, czyli tych, które nadleśniczy musi wykonać w ciągu 10 lat oraz zadań fakultatywnych, które można wykonać, ale nie jest to obowiązkowe. Obliczany jest etat maksymalny, czyli ile w ciągu 10 lat w tym nadleśnictwie można drewna wyciąć, pozyskać i tego nie można przekroczyć.

Każdy nadleśniczy swoje działania prowadzi w oparciu o Plan Urządzenia Lasu. Tak jak mówiłem - teraz jesteśmy w połowie aktualnego planu i mniej więcej za trzy lata zaczną się prace nad sporządzeniem planu na lata 2024-2033.

Dziękuję za rozmowę.