:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  16°C bezchmurnie

Dlatego tu jestem...

Wywiad, Dlatego jestem - zdjęcie, fotografia

16 października 1965 roku w Płocku na świat przychodzi Sławomir Andrzej Stefański. 13 lat później, 16 października 1978 roku, w Kaplicy Sykstyńskiej Bazyliki św. Piotra w Watykanie, decyzją zgromadzenia Konklawe, Papieżem zostaje Polak, Karol Wojtyła, który przybiera imię Jan Paweł II. Niemalże 33 lata później, 24 lipca 2011 roku, Ksiądz Sławomir Andrzej Stefański zostaje proboszczem jednej z pułtuskich parafii, której patronem, decyzją Biskupa Płockiego Piotra Libery, zostaje Święty Jan Paweł II... - Dlatego tu jestem… - przyznaje w rozmowie z PGP ks. proboszcz Sławomir Stefański – Drugim znakiem, świadczącym o tym, że Boskie działania nie są dziełem przypadku, jest to, że jeden z benedyktynów, który pracował w pułtuskim kościele szkolnym, był potem proboszczem w Górze, w mojej rodzinnej parafii. Tam spoczywa na cmentarzu. Zatem historia zatoczyła koło – dodaje.

Z okazji zbliżającego się jubileuszu 300 – lecia konsekracji kościoła pw. św. Piotra i Pawła, który przypada 24 sierpnia, z proboszczem parafii św. Jana Pawła II w Pułtusku, ks. kan. Sławomirem Andrzejem Stefańskim rozmawiała Ewa Kowalczyk.

Parafia św. Jana Pawła II istnieje już prawie 7 lat. Od tego czasu jesteśmy świadkami nie tylko poprawy stanu budynku kościoła, jego wnętrza, ale także rozkwitu w parafii życia duszpasterskiego. W lipcu 2011 roku rozpoczyna Ksiądz pracę w parafii św. Jana Pawła II w Pułtusku. Jakie są Księdza pierwsze wrażenia po przekroczeniu progu świątyni?

Szczerze?

Jak najbardziej…

Boże, co ja zrobiłem… (śmiech). Oczywiście żartuję! Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, to była próba zorganizowania jakiegoś duszpasterstwa. Parafia powstała 29 czerwca 2011 roku, na mocy dekretu Biskupa Płockiego Piotra Libery. Parafię objąłem dopiero w dniu uroczystego ingresu, czyli niemalże miesiąc później, 24 lipca 2011 roku. W tym czasie trzeba było przygotować jakieś mieszkanie, zresztą były wakacje, nie funkcjonowało żadne duszpasterstwo. Miałem czas na zorganizowanie najważniejszych spraw.

Zacząłem od generalnego przeglądu tego, co jest w kościele. Powoli próbowałem przyzwyczajać wiernych do tego kościoła. Bo wiadomo, że przy powstawaniu nowej parafii są różne, nowe problemy, a wierni mają swoje przyzwyczajenia – ktoś został ochrzczony w danym kościele, ktoś chodził na Mszę Świętą do innej parafii przez wiele lat i trudno to zmienić, tym bardziej, że większość moich parafian, mniej więcej 2/3, po raz trzeci znalazła się w nowej parafii, nie zmieniając miejsca zamieszkania.

Od początku wiadomo było, że czeka mnie praca w dwóch kierunkach. Z jednej strony to duszpasterstwo, jego rozwój w parafii, aby ten kościół ożył, bo sam budynek, choćby najpiękniejszy, kiedy jest pusty i niewykorzystywany, to widać, że nie jest to kościół z prawdziwego zdarzenia.

Pamiętam, jak na przełomie lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych byłem na pielgrzymce zorganizowanej przez Akcję Katolicką w Makowie Mazowieckim, w sanktuarium w Brumowie, koło Skarnego Miasta w Czechach. Jest tam piękny kompleks bernardyński, podobny jak ten w Kalwarii Zebrzydowskiej. Tam, w całym tym kompleksie jest muzeum, a kościół jest wykorzystywany raz w tygodniu, czyli coś takiego, jak było tutaj. Chodziliśmy jak po muzeum, martwe mury. Nawet wchodząc do tego kościoła czuło się, że coś jest tutaj nie tak i takie same wrażenie odniosłem, gdy przyszedłem do Pułtuska.

Ale jednak kościół szkolny przyciąga…

To prawda, przyciąga… Myślę, że swoją atmosferą, a sam układ kościoła sprzyja skupieniu. Takie też było moje pierwsze wrażenie.

A drugi kierunek, to…

Prace remontowe i wyposażenie kościoła. Kiedy przyszedłem do Pułtuska, wiedziałem, że trzeba wykonać wiele prac, oczywiście w miarę możliwości i środków finansowych, które na samym początku były bardzo, bardzo skromne.

Wróćmy jednak jeszcze do wspólnoty parafialnej. Jakie były jej początki?

Stopniowo zaczęliśmy tworzyć różne grupy duszpasterskie. Ponadto dużym plusem dla nas, ożywieniem kościoła i wspólnoty parafialnej, są funkcjonujące na jej terenie szkoły. Tam, gdzie są uczniowie, dzieci, tam są również i rodzice. Pierwszy rok był dość trudny, ale na szczęście i z pomocą Bożą, z biegiem czasu, zwłaszcza gdy rozpoczęły się przygotowania do pierwszych w naszej parafii uroczystości komunijnych i bierzmowania, kościół ożył i było coraz więcej wiernych. Powoli parafianie zaczęli się przyzwyczajać. Myślę, że zaletą było też to, że ten kościół, chociaż rzadko używany, to jednak był bliski wielu pułtuszczanom. Prowadzone tam były katechezy, odbywały się Msze dla dzieci, spotkania z młodzieżą. I to nie jest takie miejsce, które wyskoczyło spod ziemi i trzeba do niego przychodzić. Niektórzy z sentymentem do niego wracają.

W Pułtusku świątynia nosi potoczną nazwę „kościół szkolny”. Skąd się wzięła ta nazwa?

Kościół nasz od początku związany był ze szkołą (kolegium jezuitów). Gdy zakon Jezuitów został rozwiązany, a późniejsi gospodarze, ojcowie Benedyktyni usunięci po powstaniu styczniowym, prowadzono w nim duszpasterstwo młodzieży. Kościół posiadał rektorów, którzy byli oddelegowani, aby nim się opiekować, jednak ich możliwości były mniejsze, niż proboszcza. Działo się to na przełomie XIX i XX wieku, po słynnym pożarze, którego zdjęcia zachowały się w naszym Muzeum. Rektor zajął się m.in. odbudową tego kościoła.

Taka ciekawostka – jeden z benedyktynów, który pracował w tym kościele był potem proboszczem w Górze, w mojej rodzinnej parafii. Tam spoczywa na cmentarzu. Zatem historia zatoczyła koło.

Przejdźmy teraz do remontów i wyposażenia kościoła. Co udało się przeprowadzić w świątyni?

Wszystko to, co byliśmy w stanie wykonać własnymi siłami i przy pomocy samorządu miejskiego, czyli – wymieniliśmy okna, wszystkie drzwi na chór, drzwi wejściowe, kompleksowy remont zakrystii. Niebawem przystąpimy do remontu elewacji zakrystii, a jeśli środki nam pozwolą to wymienimy także dach na zakrystii. Przed nami jest także izolacja fundamentów. Są to nasze zamierzenia na ten rok.

Wszystkie remonty finansowaliśmy ze środków własnych oraz z dofinansowań m.in. samorządów lokalnych – Urzędu Miejskiego w Pułtusku, Starostwa Powiatowego w Pułtusku, ofiar parafian z niedzielnej tacy oraz w różnych, innych forma pomocy finansowej, którą otrzymywaliśmy od ludzi dobrej woli, sympatyków, którzy chcą pozostać anonimowi.

Pewna pani, na samym początku, zakupiła nam obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy, ktoś inny szaty i naczynia liturgiczne. Wiele osób angażowało się w przygotowania do peregrynacji obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, ktoś pomógł i to wydatnie w remoncie parkanu wokół kościoła. Otrzymaliśmy także doraźną pomoc od jednej z lokalnych firm.

Udało się nam także wymienić okno witrażowe, a Urząd Miejski zafundował tablicę ku czci jezuitów.

Czy przeprowadzony został remont plebanii?

Praktycznie z grubsza, aby można było zamieszkać. Z remontem plebanii poczekamy. Były wymienione okna, gdzie mieści się Caritas, sala parafialna i kancelaria, zresztą przy współpracy i wkładzie finansowym Caritasu.

Ilu wiernych liczy parafia?

Ok 4 800 wiernych.

Jakie wspólnoty działają w parafii?

Podstawowe te, które są w każdej, czyli ministranci – dorośli, młodzież i dzieci. Jest pięć kół różańcowych, dwa koła różańcowe modlące się za dzieci. Cztery kręgi Kościoła Domowego, schola, chór, grupa dorosłych lektorów, istnieje zespół muzyczny prowadzony przez Marcina Jusińskiego. W naszej parafii gromadzi się też diakonia muzyczna Kościoła Domowego, bo większość z tych osób należy do naszej parafii, więc tutaj mają próby, prowadzą także oprawę muzyczną tzw. mszy w intencji trzeźwości, w każdy drugi czwartek miesiąca. Zamierzamy utworzyć też kilku innych grup, np. duszpasterstwa mężczyzn. Planujemy także zorganizować warsztaty dla małżonków, nie tylko tych, którzy są poróżnieni ze sobą, ale też dla tych, którzy pragną bliżej siebie poznać i być przez to szczęśliwym małżeństwem. Będzie to przedsięwzięcie przy współpracy Instytutu Studiów nad Rodziną i Fundacji Pomocy Rodzinie z Łomianek. Ruszymy najprawdopodobniej w maju.

Osoby, które pracują w parafii to...

Parafia musi funkcjonować. Oprócz księży, pracuje zakrystianin, organista. Kilka lat temu parafia zatrudniała siostrę zakrystiankę, ale z powodu braków kadrowych w zgromadzeniu umowa ze Zgromadzeniem została rozwiązana. Jest grupa osób, które pomagają, np. przy sprzątaniu, dekorowaniu kościoła itd. Są to parafianie – wolontariusze.

Pozwolę sobie przypomnieć Księdzu o jeszcze jednej wspólnocie, która gromadzi się w Księdza kościele. Chodzi mi o wspólnotę grupy Srebrnej Pieszej Pielgrzymki Płockiej na Jasną Górę.

Faktycznie. Od kiedy powstała nowa parafia przy kościele szkolnym, pielgrzymi grupy Srebrnej tu się spotykają. Obecnie przewodnikiem grupy jest nasz wikariusz ks. Wojciech Czajkowski. Na początku przewodnikiem był nim ks. Kamil Krakowski.

Ale jest jeszcze kolejna wspólnota – „Laboratorium Wiary”, to kilka osób, młodzież, która gromadzi się w każdy piątek w sali parafialnej. Spotkania prowadzą katechetka Pani Agnieszka Jasińska i z ks. Wojciech.

Czy może Ksiądz zdradzić, jakie są plany związane z obchodami jubileuszu kościoła?

Oczywiście. Obchody rozpoczniemy w drugiej połowie roku. Rocznica konsekracji kościoła przypada 24 sierpnia, stąd uroczystości rozpoczniemy po wakacjach. Chcemy posadzić drzewa na miejsce wyciętych w minionym roku, gdyż zagrażały bezpieczeństwu. Każdemu drzewu nadamy inne imię świętego lub osoby związanej z Pułtuskiem i naszą świątynią – św. Jan Paweł II, św. Piotr i Paweł, ks. Piotr Skarga, może Andrzej Bobola, zobaczymy ile tych drzew posadzimy. Każdemu drzewu nadamy imię i postaramy się, aby grupy, instytucje, szkoły symbolicznie takie drzewo posadziło. Chociażby biskup Andrzej Noskowski – mamy jeszcze gimnazjum jego imienia, ks. Piotr Skarga – wiadomo liceum, Jan Paweł II – szkoła w Płocochowie. Rozmawiałem z jedną osobą, która przygotowuje projekt rozmieszczenia tych drzew i jakie one mają być.

Kolejny pomysł wiąże się także z jubileuszem 450 – lecia śmierci św. Stanisława Kostki, który połączony zostanie z jubileuszem 300 – lecia konsekracji naszego kościoła. Będzie to pielgrzymka piesza do kościoła św. Krzyża, czyli parafii św. Stanisława Kostki w Pułtusku. Być może zrobimy to sami, lub przy współpracy z sąsiednimi parafiami. Może uda się to zorganizować w maju. Później planowany jest rodzinny rajd rowerowy do Kacic, tam jest kolejna świątynia jubileuszowa.

Planujemy także wystawę na temat naszego kościoła, przy współpracy z Muzeum Regionalnym w Pułtusku. Ponadto chcemy zorganizować akcję „otwartych drzwi” w naszym kościele. Będziemy mogli wtedy pokazać różne zakamarki i opowiedzieć coś na ich temat. Ustalimy dzień i godziny.

Ponadto różnego rodzaju konkursy dla dzieci i młodzieży, ale to wszystko w drugiej połowie roku.

Planujemy także konkurs multimedialny na temat św. Stanisława Kostki i naszego kościoła oraz wydanie okolicznościowej publikacji. Główne, centralne uroczystości jubileuszu konsekracji kościoła połączone zostaną z odpustem parafialnym, 21 października, z udziałem Biskupa Płockiego Piotra Libery. Chcemy też zaprosić przełożonych poprzednich gospodarzy naszego kościoła zakonów jezuitów i benedyktynów z odpowiednich prowincji.

Zorganizujemy także rajd rowerowy dla młodzieży do Rostkowa oraz Misje Święte parafialne w październiku, które bezpośrednio przygotują naszą parafię do Jubileuszu.

Dziękuję za rozmowę.

 

Od redakcji:

W majowym wydaniu Pułtuskiego Notatnika Kulturalnego, 29 maja, przedstawimy zarys historyczny świątyni – kościoła pw. św. Piotra i Pawła w Pułtusku, w związku z jubileuszem 300 – lecia konsekracji świątyni.