O godzinie 23:28 na wodowskazie w Pultusku zaobserwowano spadek poziomu o kilka centymetrów. Nie ozacza to jednak, że Narew zacznie opadać na dobre.
Z informacji, jakie otrzymaliśmy od służb zarządzania kryzysowego wynika, iż poziom rzeki znów wzrasta. W tej chwili wynosi 436 cm. Wciąż obowiązuje alarm powodziowy. Sytuację pogarszają nie tylko warunki pogodowe, ale przede wszystkim utrzymujący się zator lodowo - śryżowy, który powoduje raz spadek, a raz podniesienie się poziomu Narwi. Sytuacja jest dynamiczna i zmienia się z minuty na minutę. Najwyższy stan wody zaobserwowano w Pawłówku.
Służby czuwają nad bezpieczeństwem mieszkańców z terenów najbardziej narażonych na zalanie, a my na bieżąco będziemy Państwa informować.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Służby czuwają, służby ogłosiły alarm, służby napisały obwieszczenia i NA TYM KONIEC. OD DWÓCH DNI jest zator na Narwi, i to on jest przyczyną zalewania Pułtuska, jest rzeczą normalną, że trzeba usunąć przyczynę / trzeba usunąć zator / żeby Narew nie przybierała. Ale nasze służby potrafią tylko ładnie mówić, pisać a nie działać.
Dokładnie mam takie same odczucia.... przecież wiadomo co jest powodem tak podwyższonego stanu rzeki wiec dlaczego sie go nie likwiduje????
Służby czuwają, może niech przestaną, a zadzwonią na Zegrze po barki które udrożnia przepływ kry, która z uwagi na wysoka temperaturę jest wyjątkowo luźna.
Jak jest spokój, praca płynie miło i spokojnie, jak to służby ciężko pracują, nie mają żadnych problemów. Zalewa Pułtusk, Burmistrz, dyr. Dynak i całe te służby, zamiast spowodować likwidację zatoru, to tylko słychać płacz, jaka to tragedia - powódź. Czas ucieka DO ROBOTY
Popieram przedmówców. Mnie to już powoli śmieszy i nudzi ta cała sytuacja, a jak otwieram Facebooka to już aż śmieję się sam do siebie, co ludzie tam wypisują. Powódź idzie, worki z piaskiem trzeba na rynek nosić - a co niektórzy mądrzy nawet już chcą wałów bronić przed przerwaniem. Brak świadomości i wiedzy jest naprawdę zabawny :) Miasto nic nie robi, bo co ma robić. Nie ma środków i możliwości. Nie radzi sobie z ulicami po dwóch dniach padania śniegu. To o czym tu mowa. Zatoru pewnie nie mają jak wysadzić, bo też nie ma ku temu za pewne odpowiednich środków, bo wojsko ledwo zipie i a helikopter, który by był potrzebny do zrzucenia ładunków, widziało tylko na filmach wojennych. Zator puści, wszyscy odetchną z ulgą, że powodzi jednak nie będzie i zdziwią się znowu na wiosnę, jak woda będzie stanowić naprawdę realne zagrożenie i sytuacja się powtórzy. I jeszcze dodam, że miasto pewnie się cieszy, że wszyscy się podniecają zalaną przystanią, bo nikt na razie nie zwraca uwagi na to, że ulice w mieście są zasypane, nikt nic nie robi, nie widać żadnych służb, które powinny się tym zająć. Mają czas żeby coś z tym zrobić. Albo też o tym nie myślą, bo przystań zalało. Miasto cudów :)
Mam pytanie do kogoś cokolwiek zorientowanego - jaki poziom wody grozi przekroczeniem wałów przeciwpowodziowych?
Sprawa prosta, trzeba zadzwonić do Heńka Kowalczyka (dzięki Pułtuszczakom dostaje się regularnie do sejmu), który skontaktuje się z Mariuszem Błaszczakiem i wysadzić to.
Z moich info wynika, że zator jest śryżowy nie lodowy - wysadzić się nie da.
Służby czuwają, służby ogłosiły alarm, służby napisały obwieszczenia i NA TYM KONIEC. OD DWÓCH DNI jest zator na Narwi, i to on jest przyczyną zalewania Pułtuska, jest rzeczą normalną, że trzeba usunąć przyczynę / trzeba usunąć zator / żeby Narew nie przybierała. Ale nasze służby potrafią tylko ładnie mówić, pisać a nie działać.
Dokładnie mam takie same odczucia.... przecież wiadomo co jest powodem tak podwyższonego stanu rzeki wiec dlaczego sie go nie likwiduje????
Służby czuwają, może niech przestaną, a zadzwonią na Zegrze po barki które udrożnia przepływ kry, która z uwagi na wysoka temperaturę jest wyjątkowo luźna.