:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Jeszcze się taki nie urodził, żeby każdemu dogodził

Wywiad, Jeszcze urodził żeby każdemu dogodził - zdjęcie, fotografia
Portal pultusk24.pl 19/05/2019 15:00

Z Burmistrzem Miasta Pułtusk Wojciechem Gregorczykiem rozmawiała Anna Morawska

Jest Pan burmistrzem naszego zacnego grodu od pół roku. Jakie Pana zdaniem są najpilniejsze potrzeby i problemy miasta?

Musielibyśmy ten wywiad zakończyć na pierwszym pytaniu, gdybym zaczął precyzyjnie je wymieniać, ciągle odkrywam niezałatwione sprawy. Dni przyjęć mieszkańców to czas poznawania ludzkich krzywd, rozwiązywania trudnych spraw, szukania pomocy dla potrzebujących. Pierwsze tygodnie, piastowanej od 19 listopada 2018 r. funkcji, to czas wdrażania się w obowiązki, zapoznawania się z oczekiwaniami, choć jako mieszkaniec Pułtuska od urodzenia mam swój pogląd na moje miasto. Również kampania przyniosła szereg spraw do przemyślenia. Teraz pracuję wielotorowo, wykonując zadania wynikające z decyzji wcześniejszych oraz wypracowane przez radę miasta aktualnej kadencji. Ciągle dużym problemem jest odkładanie, przesuwanie, inercja, która w moich standardach się nie mieści. Mamy specyficzną mentalność, uwielbiamy krytykować, zaś nie potrafimy chwalić. Najpilniejsze potrzeby to oczywiście falowo narastające żądania przydziału mieszkań. Wygląd miasta, estetyka ulic i domów – to kolejne pułtuskie bolączki. Zabraliśmy się za to, ale bez współpracy właścicieli kamienic nie osiągniemy oczekiwanego efektu. Dobrym pomysłem byłby powrót do rad osiedlowych. Chodzi o zwiększenie stopnia współudziału mieszkańców w decyzjach oraz współodpowiedzialności za życie w naszym mieście. Mogą to robić poprzez swoich przedstawicieli w radzie miasta, ale takie dodatkowe organy wpłynęłyby, moim zdaniem, mobilizująco na nas wszystkich. Najwyższa pora podnieść świadomość z poziomu - nasze czyli niczyje - na nasze czyli także moje, wspólne. Nowoczesna toaleta miejska, przystań nad Narwią, targowisko na Popławach – mógłbym wymieniać jeszcze długo. Kolejnym problemem są śmieci. Za wszelką cenę chcę uniknąć drastycznych rozwiązań skutkujących wielokrotną podwyżką, jak to ma miejsce w wielu miastach na Mazowszu. Wizja lokalna dróg gminnych także ujawniła wiele potrzeb. Po wizytach w każdym z 23 sołectw – a właśnie zakończyły się wybory sołtysów i rad sołeckich – mam kolejną długą listę oczekiwań mieszkańców gminy.

Czy można pogodzić trudną sytuację finansową miasta z głodem inwestycji?

Sprawy budżetowe determinują inwestycje. Chciałbym mieć czarodziejską różdżkę! Występujemy do różnych instytucji, nie otrzymaliśmy na razie środków na pilne prace konserwatorskie wieży ratuszowej, na remont kapitalny siedziby MCKiS, na co bardzo liczyliśmy. A dalsze remonty ulic, nowe inwestycje? Wnioskujemy, gdzie się da.

Jest Pan chwalony, nawet przez opozycję, za dobrą współpracę, otwartość i chęć dyskusji. Jak Pan, ze swojej perspektywy, ocenia współpracę z radą?

Sytuacja wymaga kompromisów, które skutkują… czasami nawet eskalacją emocji. Niespełna pół roku pełnienia funkcji burmistrza to zbyt krótki czas na oceny. A to, że jestem otwarty i gotów do merytorycznych dyskusji – po prostu nie wyobrażam sobie inaczej. Lepiej byłoby, gdybyśmy potrafili się wznieść ponad podziałami politycznymi, ale… jest jak jest. Wydłuża to czasem zupełnie nieracjonalnie procedowanie uchwał.

Odkąd zrobiło się ciepło ruszyło wiele inwestycji, ze sztandarową przebudową rynku na czele. To, że miasto jest w budowie, powinno świadczyć o tym, że pięknieje. A tymczasem efekty finalne czasem budzą różne opinie. Na przykład – z jednej strony mieszkańcy cieszą się z równej nawierzchni drogi wiodącej do mostu i dalej – za nim, z drugiej strony estetyka wykonania zupełnie nie komponuje się z zabytkowym otoczeniem. Są to bardzo często słyszane uwagi i trudno się z nimi nie zgodzić. Czy nie można było pogodzić funkcjonalności z wyglądem?

Drugi etap przebudowy Rynku już cieszy oczy. Chciałoby się, żeby właściciele kamienic przy Rynku z podobnym entuzjazmem włączyli się do remontów swoich własności. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc często słyszę, że należy zrobić jeszcze bardzo dużo. Przypomnę, że II etap remontu Rynku to początek. Przed nami remont ulicy Świętojańskiej i Benedyktyńskiej wraz z mostami. Natomiast odnośnie drugiej kwestii chcę zacytować powiedzenie: jeszcze się taki nie urodził, żeby każdemu dogodził. Sam także miałem wątpliwości, dopóki nie poznałem dokumentacji. Po pierwsze: na ulicy Słowackiego był bruk, ale jest on obecnie pod wałem (znam stare zdjęcia). Po drugie na ul. Gajkowicza nigdy nie było bruku – to jest grobla. Po trzecie - odbojnice, które dodatkowo wywołały krzyki krytyki, dochodzące także do Państwa Redakcji, to nie przejaw ignorancji władz dla zachowania estetyki i walorów turystycznych miasta, lecz twarde wymagania prawa. Kładka bowiem ma służyć nie tylko spacerom pieszym i rowerowym mieszkańców i gości miasta, lecz także służbom ratowniczym w przypadkach koniecznych i (oby takich nie było) – ekstremalnych oraz transportowi publicznemu. Niedawna rocznica powodzi i publikacja z nią związana przypomniała nam o naszych powinnościach związanych z bezpieczeństwem mieszkańców, i tym bardziej utwierdziła w zasadności wykonania tego zadania zgodnie z projektem. No a oczywiście odium niezadowolenia niektórych spada na mnie. Dodam też, co może Panią zdziwi wobec zadanego pytania, że w tej samej sprawie docierają do mnie opinie odmienne – pozytywne. Jaskółki dotyczące poprawy estetyki zaczynają być już widoczne. Przed majówką zainstalowaliśmy w oknach starego szpitala galerie zdjęć Pułtuska, która spotkała się z bardzo przychylnymi opiniami. To przykład dobrej współpracy i otwartości właściciela obiektu, który dodatkowo właśnie dla nas wyremontował elewację. Wcześniej udany Piknik Ekologiczny z wieloma atrakcjami dla całych rodzin, ze współudziałem licznych instytucji oraz producentów, z bardzo udaną, niezwykle pięknie oddającą walory naszej przyrody plenerową wystawą zdjęć „Naturalnie … o Pułtusku”. Wybór miejsca znakomity, sprawdzony zresztą przez wiele pokoleń pułtuszczan – przystań nad Narwią, która wymaga ogromnych nakładów, byśmy znów mogli być z niej dumni, by służyła nam przez cały sezon letni, jak to było w moim dzieciństwie i latach młodzieńczych.

To co ostatnio rzuca się w oczy, jeśli chodzi o wygląd miasta, to również brud i brak kwiatów. Kiedy to się zmieni na lepsze?

Wszystko to w dużej mierze zależy od nas samych i świadczy o nas jako mieszkańcach. Taką sobie wystawiamy laurkę, również w prasie lokalnej. Obserwuję i odbieram sygnały o kompletnie niewpisujących się w XXI wiek zachowaniach, typu zapełnianie koszy miejskich odpadami domowymi, wyrzucanie śmieci za własny płot czy na opuszczone posesje, do rowów, lasów, zakopywanie w piasku po sobie śmieci na plaży mimo licznych koszy, itp. I do tego obsesyjne fotografowanie i zamieszczanie w sieci, w prasie właśnie takich miejsc i sytuacji, jakby to miało nam przynosić chlubę i sprzyjać przyciąganiu turystów. Z drugiej strony obserwujemy dobre praktyki mobilizacji społeczności związane ze sprzątaniem po zimie, co jest godne pochwały i powielania przez innych. Wzrasta więc świadomość ekologiczna i estetyczna. Z kolei służby miejskie wykonują swoje zadania w miarę możliwości i sprawności sprzętu. Mamy wyeksploatowane pojazdy i sprzęt. A kwiaty i drzewa? Lubię roślinność i pojawi się ona w mieście po ukończeniu projektów rewitalizacyjnych na Rynku, ulicy Świętojańskiej, w alejkach, przy bulwarach, itd. Może warto odczekać trochę, by efekt nas samych zachwycił? Zachęcam również mieszkańców do ukwiecania swoich balkonów, parapetów. Wszyscy możemy wnieść trochę estetyki, koloru i dbałości do naszego miasta i gminy. Przewidujemy także zwiększenie ilości koszy miejskich, ale powtarzam: wszyscy musimy się uwrażliwić na utrzymywanie miasta w porządku, czystości i „urodzie”.

Patrząc na stare zdjęcia Pułtusk był miastem tonącym w zieleni. Ulica Świętojańska porośnięta była drzewami dającymi latem cień. Pana poprzednik rozpoczął wycinkę drzew w mieście. Poza wierzbami nie było w zasadzie nowych zasadzeń. Co gorsza, drzew ubywa, na przykład z alejek Gomulickiego znikło kilka drzew, w tym jedno kwitnące, nadające temu miejscu szczególnego uroku. Dlaczego władze tak nie lubią drzew? Czy jest możliwe, aby przywrócić zieleń w mieście?

Skąd to osądzenie, że nie lubimy drzew? To naturalne, że stare i chore, zagrażające bezpieczeństwu drzewa należy wycinać, by w to miejsce posadzić nowe. Skoro robimy tak duży projekt na lata, to dokonujemy także przeglądu roślinności. Między innymi, w alejkach wczesną wiosną przeprowadzono prace przygotowawcze do realizacji projektu rewitalizacji, które wymagały wycinki kilku drzew, np. w miejscu planowanej tam kawiarni. Oczywiście za zgodą konserwatora. Podobnie w parku Narutowicza. Oczywiście, nie od razu Kraków zbudowano, więc przyjdzie nam poczekać aż nowe drzewa ocienią ulice i przywrócą estetykę, do której mamy w Pułtusku szczególny sentyment. Nikt nie wycina drzew bez sensu, zresztą średnie „życie” drzewa w warunkach typowo miejskich to ok. 15 lat i po tym okresie powinny być prowadzone prace pielęgnacyjne, w tym również wycinka drzew. Każda decyzja o wycince – powtarzam – jest obwarowana zgodą konserwatora zabytków, zezwoleniem odpowiednich urzędów oraz obowiązującymi przepisami. Pyta Pani, czy jest możliwe przywrócenie zieleni w mieście? To jest konieczne i co więcej, wpisane w nasze projekty sześciu terenów zielonych, które są one dostępne na stronie urzędu.

17 kwietnia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził nieważność uchwały Rady Miejskiej w Pułtusku z 14 czerwca 2018 roku, o pozbawieniu Roberta Gajdy tytułu Honorowego Obywatela Pułtuska. Sąd w wyroku stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały w całości i zasądził od Gminy Miejskiej w Pułtusku na rzecz Roberta Gajdy kwotę 797 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania sądowego. Robert Gajda, reprezentowany przez adwokata, złożył wniosek do Burmistrza Miasta Pułtusk o „niezwłoczne wykonanie powołanego wyroku poprzez podjęcie wszelkich niezbędnych czynności prawnych i faktycznych mających na celu wykonanie uchwały nr XLVII/371/2017 Rady Miejskiej w Pułtusku z dnia 16 września 2017 r. w sprawie nadania dr n. med. Robertowi Gajdzie tytułu „Honorowego Obywatela Miasta Pułtuska”. Czy ustosunkował się już Pan do tego wniosku i w jaki sposób?

Nie mogę wyprzedzać prawa. Po otrzymaniu wyroku przez UM podejmę stosowne decyzje.

Dlaczego na ścianie Sali Rady, obok wizerunków byłych burmistrzów, nie ma podobizny Krzysztofa Nuszkiewicza?

To pytanie pozostawiam bez komentarza.

Dziękuję za rozmowę.



Ogłoszenia PREMIUM

Zaginął rudo-biały kocur

7 listopada 2019 zaginął duży rudo-biały kastrowany i zaczipowany kocur. Jeżeli wiesz gdzie przebywa zadzwoń 608 43 45 46 lub 516 703 748.


Reklama
 Reklama